Beskidy,  Góry,  Polska

Zimowy Beskid Żywiecki, Wielka Racza i okolice

Perfekcyjny warun

To był wyjazd z serii tych, co są przekładane, zdawałoby się, że w nieskończoność. Zawsze coś tam nie pasowało, a kiedy termin był już ostatecznie ostateczny, zasypało Taterki na lawinową 4. Decyzja padła na Beskidy. Podobno niedoceniane, podobno bardzo śliczne. Musiałam to sprawdzić.

Przyznaję, że nie mogłam się doczekać tego wyjazdu, oczywiście maniakalnie od tygodnia obserwowałam już pogodę. Chyba ją wyklikałam, bo była idealna.

Kliknij na mapkę, aby zobaczyć przebieg trasy

Miałam w głowie dwie trasy, ale na miejscu okazało się, ze czerwony szlak był zasypany, tak hardo zasypany. Dlatego plan był taki, żeby wejść na Wielką Raczę szlakiem żółtym, a następnie gdzieś się pokręcić w lewo i w prawo, tam gdzie będzie wydeptane.

Piękny warun w Beskidzie Żywieckim

Samochód można zostawić na darmowym parkingu (zaznaczyłam na mapce). Parking jest dosyć mały, więc i tłoczny, najlepiej jest dostać się tam jak najwcześniej. Na miejscu są ToyToy-je oraz zadaszenie z ławkami i stołem.

To była Narnia

Praktycznie bezchmurne niebo, fenomenalna widoczność, słońce, dużo śniegu i lekki mrozik. Tak, naprawdę tak było. Byłam zachwycona. Chciałam iść bez końca.

Żółty szlak nie jest za długi, około dwugodzinny. Ścieżka jest w większości odsłonięta, więc piękne widoczki można podziwiać od początku. Szłam nieśpiesznie i piałam z zachwytu, co jakiś czas przystawałam i podejmowałam próbę uwiecznienia tego co widzę na zdjęciach.

Widoki na żółtym szlaku

Podejście było łagodne, ścieżka wydeptana, śnieg ubity. Warunki bardzo przyjazne na lekki trekking, obyło się bez raczków bez problemu. Kiedy już się wejdzie na ścieżkę wystarczy iść i podziwiać. Tam nie da się zgubić.

Był taki odcinek na trasie, magiczny. Drzewa ugięły się tam pod ciężarem zmrożonego śniegu tworząc zimowy tunel. Miałam wrażenie, że się teleportowałam do Narnii.

Tunel jak z Narni

Ośnieżone drzewa tworzyły wspaniały zimowy krajobraz. Zasypane i oblepione zamarzniętym śniegiem przypominały postaci, naturalnie wyrzeźbione przez samą Panią Zimę.

Zimowe rzeźby

Widoczność była taka dobra, że odsłoniły się wyraźnie nawet Taterki. Monumentalne, drapieżne i dzikie, czekały gdzieś w oddali, przecinały niebo skalistą granią. W tej swojej całej okazałości, były na tamten czas niedostępne, co sprawiło, że wydawały się być jeszcze piękniejsze niż normalnie są.

Rapapara

W takich klimatach dotarłam do Schroniska Wielka Racza. Tutaj miałam zaplanowany nocleg. I może jak już jestem przy schronisku to coś o nim opowiem. Miejscówka jest mała ale klimatyczna, w środku jest drewniano i trochę ciemno, szczególnie odczuwalne jest to w dzień, kiedy wychodzi się ponownie na zewnątrz i dopada człowieka klasyczny światłowstręt. Przy głównej izbie jest jeszcze przedsionek z miejscem do siedzenia i paroma stolikami. Jest jasny, bo ma duże okna, jednak w zimie jest tam zimno.

Mogę tak iść bez końca

Posiłki jak najbardziej ok, niestety nie próbowałam polecanego placka po zbójnicku, ale znam ludzi którzy próbowali i rekomendowali ten wybór. Mają tam także swoje piwko.

Standard pokoju, standardowy jak na schroniska, piętrowe łóżka, poduszka i koc w cenie miejsca, tylko pościel jest dodatkowo płatna. Na miejscu jest też ogólnodostępna suszarka do butów, czajnik elektryczny i mikrofalówka.

Widok z okna mojego pokoju w schronisku

Zaplecze sanitarne jest świeżo odremontowane, znajdują się tam nowe i zadbane sprzęty. Co prawda, żeby się tam dostać trzeba zejść w podziemia, a później podążać odrapanym korytarzem. Miałam mieszane uczucia, co do tego, co zastane, tym bardziej miło się zaskoczyłam.

I najważniejsze, co się stało na Wielkiej Raczy, zostaje na Wielkiej Raczy. W zimie dzień jest krótki, grzane wino unosiło się w powietrzu, a gitara była pod ręką. I nic więcej nie napiszę. Może tylko tyle, że jeżeli czyta to ktoś z zacnej ekipy, niech się zgłosi w komentarzu i przybije wirtualną piąteczkę. Można się domyślić, że na wschód słońca nie wstałam…

Wielka Racza i okolice

Korzystając jeszcze z promieni słońca, poszlajałam się tu i ówdzie, kawałek czerwonym szlakiem z jednej i z drugiej strony schroniska. Absorbowałam witaminę D i szukałam ładnych kadrów. Na samej górze jest punkt widokowy, niewysoka konstrukcja po schodkach. Jednak aby chłonąć widoki nie trzeba tam wchodzić.

Widoki na Wielkiej Raczy

Panorama ma tam 360^, dosłownie. Obracałam się na pięcie i nie wiedziałam gdzie patrzeć. To miejsce jest świetne i bardzo łatwo dostępne, dla każdego, na trekking i na narty.

Jeżeli tylko mam możliwość, planuję trasę tak, żebym nie musiała się nigdzie spieszyć. Nocleg w schronisku daje taki komfort, że nie trzeba myśleć o zejściu, często już po zmroku. Można na spokojnie wydłużyć trekking, a później delektować się jeszcze zachodem słońca i gwieździstym niebem w górach. W pakiecie zawsze jest też rześki poranek i wyjątkowe śniadanie z pięknym widokiem.

Kto by nie chciał.

Początek zachodu słońca w Beskidach

No faktycznie, ślicznie jest w tych Beskidach. Sezon zimowy w pełni więc nie będę gołosłowna mówiąc, że wrócę w Beskidy jeszcze w tym roku. Chciałabym wejść na najwyższy szczyt, kolejny z serii szczytów tworzących Koronę Gór Polski. Na pewno dam znać czy mi się to udało i podlinkuję moje zimowe wejście na Babią Górę.

Upchałam w tym poście tyle zdjęć ile się dało. Na prawie koniec wstawiam jeszcze kadr z księżycem.

Księżyc nad Wielką Raczą

A jeżeli kogoś zainteresował temat Korony Gór Polski, poniżej wklejam posty z opisem tras na wybrane szczyty KGP. Więcej tras można znaleźć klikając filtr Korona Gór Polski w menu głównym.

Zimowe wejście na Śnieżkę

Wejście na Śnieżnik od czeskiej strony

K.

 

Podaj dalej!
  • 6
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *