Góry,  Polska,  Tatry

Proste zimowe trasy z pięknymi widokami w Tatrach Wysokich

Plany były ambitne

Jak się okazało, nie tylko ja wpadłam na progenialny pomysł żeby przerwę świąteczną spędzić w Taterkach. Tym razem, dojazd do miejsca docelowego, okazał się ciężki, nie przez korki, ale przez pogodę. Zasypane, śliskie i wąskie drogi pod górkę, o tak, czekałam na to. Jako samo mianowany mistrz kierownicy, jakoś przetrwałam bez uszczerbku na zdrowiu i łańcuchów na kołach.

Wtedy jeszcze nie do końca zapaliła mi się żaróweczka, że akuku, może wysoko w górach jest jeszcze gorzej? Hmm…

Tatry zimą

Pomyślałam, że w sumie to może i dobrze, że było dużo ludzi. Dużo ludzi to dużo pomysłów na trasy, szlaki będą wydeptane, zawsze to duży plus. Nic bardziej mylnego.

Ze względu na duże opady śniegu, kapryśną pogodę i panujące warunki, musiałam zweryfikować swoje plany. Wiadomo, że szkoda, ale co pochodziłam to pochodziłam, jakieś doświadczenie też się zebrało.

Przy tak zmiennej pogodzie, mogłam sprawdzić przede wszystkim komplety ubrań, czy jest mi ciepło, czy nie przemakają. Mogłam np. oszacować, czego mi jeszcze brakuje, bo to, że brakuje jest pewne, przecież kompletowanie szpeju to never ending story.

Trasa nr 1: Morskie Oko i Czarny Staw pod Rysami

Kliknij na mapkę, aby zobaczyć przebieg trasy

Autostradą w stronę słońca

Może nie zawsze w stronę słońca, ale żeby dostać się pod Morskie Oko trzeba podążać asfaltową drogą. Czerwony szlak, bo o nim mowa, jest chyba najpopularniejszą drogą w Tatrach, coś jak Krupówki w Zakopanem. Generalnie, ściąga tłumy. Wynika to z faktu, że dostanie się pod Morskie Oko klasyfikuje się mniej więcej na poziomie trudności 2,5h spaceru. Można też dojechać do miejsca docelowego komunikacją konną. Schronisko jest świetnie wyposażone i otwarte na pieniądze tfu potrzeby, tłumnie przybywających, turystów.

Osobiście, aby nie syczeć na ludzi, staram się omijać szeroko to schronisko. Czasem jednak nie mam wyjścia, wtedy piję melisę.

Kadr z czerwonego szlaku na Morskie Oko

Droga do Morskiego Oka, jest przydługawa i pełna ludzi, którzy podążają tam, gdzie podobno są przepiękne widoki. Trzeba uważać na konne zaprzęgi, które co jakiś czas suną w górę i w dół. Nie powiem, żeby trasa była nadzwyczaj przyjemna, choć przy dobrej widoczności można uchwycić całkiem ładny kadr.

Komfort samego trekkingu w zimie jest raczej średni, bo konie rozwalają kopytami udeptany śnieg. Przyznam szczerze, że gdybym tylko miała, z chęcią złożyłabym raczki, na pewno miałabym wtedy lepsze tempo.

Lodospady

Kiedy już człowiek przetrwa te tłumne i gwarne męki, może czekać na niego nagroda. Bardzo chciałam pochodzić po zamarzniętej tafli Morskiego Oka, jednak pokrywa lodowa miała tylko 10cm i nie była w pełni zamarznięta. Wchodzenie było surowo zabronione i karane mandatem. Cóż, nagrody nie było, może innym razem.

Widok na zamarznięte Morskie Oko

Do skrzyżowania, czerwonego szlaku okrążającego Morskie Oko z czerwonym szlakiem na Czarny Staw pod Rysami, ścieżka była płaska i wydeptana. Późnej podejście było bardziej strome i warto już wtedy złożyć raki.

Na czerwonym szlaku wokół Morskiego Oka

Jakoś na początku podejścia zauważyłam wydeptaną ścieżkę, która odbijała gdzieś w choinki. Trzeba uważać na takie wydeptane nieznane dróżki. Może się ona okazać ślepą uliczką, albo prowadzić w bardzo niebezpieczne miejsce oznaczone żółtym śniegiem. Akurat ta ścieżka, zaprowadziła minie do lodospadów. Uff.

Lodospady na szlaku

Dobre miejsce w dobrym czasie

Podejście do Czarnego Stawu pod Rysami jest strome. Ścieżka była wydeptana na schodki, ale śniegu było naprawdę dużo. Momentami był też gładko ubity, przez ludzi którzy zjeżdżali na tyłku. Nie polecam raczej takich działań, na moich oczach dziewczyna roztargała sobie techniczne spodnie. W tym przypadku raki były dla mnie niezbędne, aby komfortowo i bezpiecznie pokonać trasę w dwie strony. Oczywiście nie jest to obligatoryjne. Wtrącając wątek, podczas zejścia jeszcze na stromym odcinku, spotkałam turystki w EMU butach, które pięły się do góry jak kuny, w dodatku w jednej ręce trzymając spory aparat fotograficzny. Także, da się, wszystko się da.

Podejście czerwonym szlakiem do Czarnego Stawu pod Rysami

Czarny Staw pod Rysami to miejsce z fenomenalnym krajobrazem na część Grani Tatr Wysokich. Wiedząc o tym, liczyłam na wspaniałe widoki. Niestety przez całą drogę pogoda była bardzo zmienna, a chmury zeszły dosyć nisko. Momentami pojawiały się jednak jakieś tam prześwity, nawet trochę słońca. I tak oto powstała moja tapeta z kolejnym zimowym wyzwaniem! Byłam w dobrym miejscu, w dobrym czasie i udało mi się uchwycić ten moment, kiedy promienie nieśmiało oświetliły najwyższy szczyt polskiej części Tatr, czyli majestatyczne Rysy (2499 m n.p.m.).

Jestem bardzo zadowolona z tego zdjęcia, dlatego umieszczę je tutaj drugi raz w tym tekście.

Widok na Rysy

Trasa nr 2: Dolina Pięciu Stawów Polskich

Kliknij na mapkę, aby zobaczyć przebieg trasy

Leśna przygoda

Trasę do Doliny Pięciu Stawów rozpoczęłam na parkingu w Palenicy Białczańskiej. Początkowy jej odcinek to czerwony szlak autostradowy, aż do ToyToy-ów . Tam z ogromną przyjemnością odbiłam na zielony szlak i poszłam w las.

Trekking zimą, zielonym szlakiem był wyjątkowo przyjemny. Drzewa były pięknie ośnieżone i ładnie pachniało żywicą z iglaków. Podejście na dość długim odcinku aż do Doliny Roztoki jest raczej łagodne, tylko momentami trochę bardziej wymagające.

Widoki na zielonym szlaku

Na trasie, kiedy las jest przerzedzony, mija się ładne widoczki na góry. Przechodząc mostkiem, zauważyłam, że potok pod śnieżną pierzynka też ma trochę więcej uroku. Z niespodziewanych sytuacji, to akurat panowie drwale robili wycinkę blisko szlaku. Muszę przyznać, że dźwięk opadającego, ściętego drzewa ma w sobie coś niepokojącego.

Roztoka pod śnieżną pierzynką

Nie tędy droga

Zielony szlak w pewnym momencie wychodzi już z lasu i prowadzi dalej do Siklawy. W zimie jednak szlak ten był cały zasypany, bez śladów torowania. Na skrzyżowaniu standardowo obrałam kierunek na schronisko. Przy drogowskazie założyłam też raki, bo czarny szlak jest bardzo stromy. Podejście od tego miejsca jest wymagające i kondycyjne. Trasa była ubita momentami z wydrążonymi schodkami. Minęłam nawet paru ludzi, którzy schodzili bez raków, ale nie wyglądało to za dobrze.

Gdzie jest schronisko?

Zimowy czarny szlak jest poprowadzony inaczej. W przeciwieństwie do letniego, który prowadzi trawersem po zboczu prosto do schroniska, zimowy szlak biegnie dalej prosto pod górę, aż do wypłaszczenia. Tam zawija w prawo przez małą polanę w dolinie i do schroniska dochodzi się od drugiej strony.

Piątka, to chyba moje ulubione schronisko, ma wspaniały klimat. Cieszę się za każdym razem kiedy tam wchodzę. Oczywiście z czystym sercem polecam tamtejsze posiłki i szarlotkę.

Katharsis

Ze schroniska przeszłam się dalej, niebieskim szlakiem. Wzdłuż Przedniego Stawu Polskiego, później przez mostek, dalej w stronę Zawratu. Przy drogowskazie na Kozi Wierch odbiłam jeszcze kawałek wydeptaną ścieżką w białą przestrzeń.

Widoki były fenomenalne, na skalne granie, majestatyczne szczyty, na białe polany zasypanych stawów w dolinie. Czułam się wspaniale stojąc w takiej czystej przestrzeni, przykrytej warstwą świeżego śniegu. Moja głowa automatycznie uwolniła wszystkie myśli. Było to bardzo oczyszczające.

Wróciłam tą samą ścieżką, schodzi się trudniej, dlatego raki zdjęłam dopiero po dotarciu do asfaltowej drogi.

Oczyszczająca myśli przestrzeń

Góry zimą to góry zimą, ale Taterki zimą, to jest coś tak pięknego, no to jest właśnie miłość, miłość od pierwszego wejrzenia.

K.

Podaj dalej!
  •  
  •  
  •  

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *